Badanie Vegatestem, wieloletni specjalista

Kolejny artykuł Vadima Zelanda, twórcy Transerfingu. Poprzedni znajdziesz pod adresem http://www.igya.pl/component/content/article/1-z-ostatnich-dni/602-vadim-zeland-o-witarianizmie.html

Włamanie do systemu

 

W poprzednim artykule zatrzymaliśmy się na tym, że kiedy organizm przechodzi na odżywianie żywym pokarmem roślinnym, ma miejsce jego generalna rekonstrukcja, której towarzyszą procesy oczyszczania i zastępowania. Balast odpadów i toksyn, który nagromadził się przez długie lata, zostaje wydalony i w sensie dosłownym zastąpiony nowym ciałem składającym się z nowego materiału biologicznego, z nowym mechanizmem trawienia i przemiany materii. Nie wolno twierdzić, że mechanizm trawienia i przemiany materii zmienia się całkowicie i zasadniczo, jednak znaczne zmiany mikroflory symbiotycznej i fakt, że surowy pokarm roślinny zaczyna się w pełni przyswajać, mówi już bardzo wiele.

 


 

Proszę szanownych Czytelników, by uruchomili teraz swą uwagę i uświadomili sobie sens przytoczonych powyżej sformułowań. Czy rzeczywiście rozumiecie o czym jest mowa? Nie jest to dieta, nie jest to powierzchowna zmiana menu, a nawet nie jest to wegetarianizm, w którym dopuszcza się spożycie produktów mlecznych i obróbka cieplna pokarmu, lecz właśnie przejście na inny stopień piramidy żywieniowej ze wszystkimi tego konsekwencjami.

W poprzednim artykule wspomniałem o tym, lecz nie akcentowałem tego, i jak się zdaje, nikt nie zauważył, że „w marzeniu sennym zaszło coś niecodziennego”. Wielu zainteresowało się jedynie kwestią nowych zębów. Lecz zęby, to jedynie efekt uboczny. Mowa o zasadniczej zdolności organizmu do regeneracji w tym sensie, że procesy zwyrodnieniowe można odwrócić. A to już kwestia zasadnicza.

Oczywiście, póki co nie da się bezapelacyjnie ogłosić możliwości 100% regeneracji, chociaż historia zna przypadki, kiedy nawet utracone kończyny odrastały u człowieka, jak u salamandry. Lecz nawet to, co obserwuję na sobie samym daje ogromna nadzieję, przez co opinia oficjalnej nauki na ten temat mnie nie interesuje.

Z jakiegoś powodu, żywego pokarmu nikt nigdzie jasno nie tłumaczy jako przejścia na inny stopień piramidy. Również ja dotychczas nie omawiałem zagadnienia z tego punktu widzenia, by nie szokować Czytelników, tylko wprowadzić wszystkich zainteresowanych w temat jak najłagodniej. Myślę, że nadszedł czas, aby nazwać sprawy po imieniu.

Na owym poziomie piramidy ludzie są całkiem inni. Mają inne poglądy, percepcję, energetykę, zdrowie, intelekt, jakość życia i przede wszystkim inne ciało. Jest to swego rodzaju elitarny klub z niezwykłymi przywilejami, które daje przynależność do niego. W odróżnieniu od innych elitarnych klubów, każdy może do niego wstąpić – wystarczy chcieć. (W odróżnieniu od sekt, można ów klub w każdej chwili opuścić.)

Aby uczynić taki niezwykły krok, muszą być ku temu niezwykle ważkie powody. To bardzo ważne w naszym społeczeństwie ubezwłasnowolnionym umysłowo przez utarte stereotypy. Pojawiają się trzy pytania:

  1. Co to daje?

  2. Jak to możliwe?

  3. Czy to w ogóle możliwe?

Odpowiadając na pierwsze pytanie wyliczmy podstawowe zalety: czysty i zdrowy organizm, silny intelekt i jasna świadomość, świetna kondycja fizyczna, stabilna psychika, uwolnienie od pasożytów, uwolnienie od uzależnienia pokarmowego i wszelkich innych uzależnień, wolność od chorób przewlekłych i zwyrodnieniowych takich jak schorzenia sercowo-naczyniowe, rak, cukrzyca, reumatyzm itd., a jako zwieńczenie i naturalna konsekwencja – zwiększenie chęci do życia i jakości życia. Czy można uważać wszystkie te podstawy za wystarczająco istotne? Zdecyduj sam.

Jeśli postrzegać żywy pokarm jako jeden ze składników Transerfingu, to oczywistą zaletą jest zwiększenie energetyki i rozjaśnienie świadomości, co jest kwestią podstawową, jeśli chcesz zarządzać rzeczywistością. Zaczynasz widzieć i rozumieć to, czego inni nie widzą i nie rozumieją.

Zdobywając przynajmniej jedną z wymienionych zalet, zyskujesz przewagę nad innymi, którzy takich zalet nie posiadają. Kiedy opuszczasz wspólny szereg i zaczynasz postępować inaczej niż wszyscy, bez wątpienia pojawi się jakaś przewaga. Powinieneś to wiedzieć znając podstawy Transerfingu. Czy pamiętasz najbardziej szkodliwą zasadę wahadła: „rób to co ja”?

__336__

Ci, którzy kroczą w ogólnym szeregu, ślepo podporządkowują się zasadzie głoszącej, że jeśli wszyscy tak myślą i tak robią, to znaczy, że tak jest dobrze. Właściwie na tej zasadzie opiera się społeczeństwo, jednak nie zawsze jest ona słuszna.

Wzrost częstotliwości występowania chorób zwyrodnieniowych jest wprost proporcjonalny do pojawiania się i rozwoju nowych technologii przygotowywania pokarmu, takich jak konserwowanie, rafinowanie i wszelkie formy obróbki chemicznej. Technologie żywieniowe nie rozwijają się w celu zapewnienia pożytku, lecz na zasadzie: „smacznie, praktycznie, modnie, wszyscy tak robią”.

Najpierw wymyślono jak kasze i ryż oczyszczać z łupin, w których znajduje się najwięcej wartości odżywczych. Produkty z przetworzonego ziarna stały się białe, delikatne i puszyste. Ktoś przyszedł do kogoś w gości i zobaczył puszyste bułeczki, i biało-śnieżny ryż. Spodobało mu się to i zakrzyknął: „Ja też tak chcę!” Wszystkim tak się zachciało. A potem wszyscy do tego przywykli. Tylko, że niestety zaczęli chorować. Ale powiązanie pojawienia się nowych chorób ze zmianami w technologiach żywieniowych, nikomu nie przyszło do głowy. Prawie nikomu. I po dziś dzień mało kto nad tym się zastanawia. Jedzą i chorują. Chorują i jedzą.

Ciekawe, że w średniowiecznej Francji będącej ojczyzną wyszukanej kuchni, duża miska zielonej sałaty była najważniejszym i codziennym daniem ludzi prostych. Prosty lud żywił się prostym, naturalnym pokarmem. Wyszukane potrawy uważane były za przywilej elit i to dla nich kucharze starali się przygotować coś takiego, podczas kiedy sami, siedząc w kuchni wcinali miskę sałaty z różnych ziół. Do pańskich potraw zieleninę tę dodawano jedynie jako przyprawy lub przybranie.

Choroby i wszelkie niedomagania były wówczas cechą charakterystyczną ludzi dobrze urodzonych. Uważano nawet, że modnie jest mieć blade lico i zalegać przez cały dzień w łożu jęcząc od „szlachetnej” chandry i bólu. Taka była moda. Opalonych, zdrowych uważano za prostaków i przedstawicieli niższych warstw społecznych. Choroba, to rzecz elitarna, a całodzienna praca, to rzecz pospolita.

Jednak z czasem wyszukana kuchnia rozpowszechniła się, przy czym w wielu wypadkach również dzięki modzie. Na przykład konserwy zostały wymyślone w celu zapewnienia napoleońskiej armii praktycznych posiłków. Następnie weszły one do mody jako jedno z osiągnięć postępu. Wyobraź sobie, jak ludzie zasiadają do stołu zastawionego wszelkimi możliwymi konserwami. Ileż tematów do rozmów się pojawiło: „Jakie konserwy dzisiaj jadłeś? My jedliśmy takie i takie. Jak to, nie jesz konserw? Całkiem odstajesz od mody!”

konserwa

Początkowo technologia konserwowania ograniczała się do długotrwałej obróbki cieplnej. Lecz następnie wymyślono wszelkie konserwanty, wzmacniacze smaku, aromaty, dodatki, oleje eteryczne. Do takiego pokarmu nie tylko się przyzwyczajasz, lecz wywołuje on wręcz silne uzależnienie narkotyczne [patrz- artykuł o glutaminianie sodu – przypis redakcji]. Co więcej, okazuje się, że jest to dla wszystkich wygodne – zarówno dla producentów, jak i handlowców oraz konsumentów. Wszyscy są tak samo uzależnieni i każdy ma jakąś korzyść. Jedzą i chorują, chorują i jedzą.

Mam wrażenie, że człowiek współczesny, to nie homo sapiens, „człowiek rozumny”, lecz jakiś udomowiony, oswojony i celowo tuczony przez kogoś gatunek, który absolutnie nie ma pojęcia, czym go karmią i w jakim celu. Homo Mansuetus – człowiek udomowiony. Oczywiście trochę przesadzam. W rzeczywistości ten, kto człowieka udomowił nie stanowi żadnego indywiduum, tylko system – matrix. Nie zmienia to jednak istoty rzeczy.

System zainteresowany jest tym, aby wszyscy kroczyli w jednym szeregu. Szczególnie lekko można kierować tym szeregiem, jeśli wszyscy przywiązani są do tego samego koryta. Poza tym szereg łatwo poddaje się kierownictwu, kiedy wszyscy dążą do jednakowych celów zastępczych i obawiają się tych samych problemów. Spójrz na środki masowej informacji, a wyraźnie ujrzysz absolutnie prymitywny obrazek: z jednej strony ze wszystkich ekranów i gazet narzuca się nam kult sukcesu i konsumpcji, a z drugiej strony straszy się zatrważającymi wiadomościami. W ten sposób utrzymuje się równy szereg.

matrix

Jak opuścić wspólny szereg, aby przestać dążyć do cudzego sukcesu i wyruszyć na spotkanie ze swym własnym? W tym celu należy złamać zasadę społeczeństwa – przestać wierzyć w to, że „jeśli wszyscy tak robią, to znaczy, że tak jest właściwie”.

W pewnym sensie taki krok można postrzegać jak włamanie do systemu operacyjnego społeczeństwa. Ów system operacyjny wciąż wabi Cię cudzym sukcesem utrzymując jednocześnie w ramach, zmusza do działania według określonego programu pogrążając Cię w zbiorowym śnie. Uwalniając się od tego programu będziesz w stanie stworzyć własny, a następnie wgrać go do systemu tak, aby system działał dla Ciebie, a nie Ty dla niego. Wówczas Twój sukces stanie się wzorcem dla innych, którzy wciąż jeszcze są we władzy algorytmu.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Oczyszczanie organizmu enzymami Bołotowa

 

oczyszczanie organizmu i leczenie raka według Huldy Clark

 

Katalog częstotliwości pasożytów wg Rife Clark i innych

 

Leczenie raka według Lebiediewa