Badanie Vegatestem, wieloletni specjalista

Czym jest bąblowica?

Bąblowica – ta bardzo ciężka zakaźna choroba wywoływana przez inwazję pasożytniczą. Stopień podstępności tej choroby i jej skutki można porównać chyba tylko do raka. Zarażenie bąblowicą i rozwój choroby odbywa się niepostrzeżenie dla człowieka, do którego organizmu dostał się bąblowiec. Diagnostyka bąblowicy jest trudna. Jaskrawo wyrażone objawy choroby nie występują przez długi czas, niekiedy do dziesięciu lat. W tym okresie na różnych narządach chorego wyrasta jeden lub kilka bąbli bąblowcowych – cyst. Najczęściej bąblowica atakuje wątrobę, płuca, nerki, mózg... Rozrastając się, cysta może osiągnąć znaczne rozmiary – do 20 cm średnicy, a jej ciężar może dojść do kilograma. Rozwinięta cysta bąblowcowa przysparza choremu znacznych cierpień. W razie fizycznego pęknięcia cysty możliwy jest zestaw różnych reakcji alergicznych i rozwój wstrząsu anafilaktycznego.

 

Ostatnimi laty leczenie bąblowicy ponownie staje się aktualnym zadaniem. O ile w epoce ZSRR do końca lat 80. przypadki tej choroby były praktycznie jednostkowe, to teraz liczba osób, które zachorowały na bąblowicę, wzrosła. Według informacji uzyskanych na podstawie liczby zwracających się do kliniki i otwartych danych z Internetu, w samych południowych obwodach Kazachstanu co roku zaraża się ponad 50 ludzi.

Po rozpatrzeniu i analizie licznych publikacji w prasie medycznej, materiałów z różnych sympozjów na temat tej choroby, staje się jasne, że kwestia leczenia bąblowicy również w naszych czasach jest nadal paląca i aktualna.

Zanim powstała klinika „Judżyna”, leczenie bąblowicy wątroby, płuc, nerek i wszystkich innych narządów prowadzono jedynie za pomocą operacji chirurgicznego usunięcia cysty. Lecz podstępność tej choroby polega jeszcze i na tym, że bodźce ją wywołujące mogą ukryć się w różnych narządach chorego i po operacji cysta po jakimś czasie może pojawić się ponownie już w innym narządzie. Powstaje konieczność drugiej operacji, która z reguły nie jest ostatnia. Nierzadkie są wypadki, kiedy chory musi przejść 5–6 operacji.

Lecz nie tylko z tych powodów lekarz Jewgienij Chynczanowicz Lee zorganizował w Ałma-Acie (Kazachstan) specjalistyczną klinikę leczenia bąblowicy.

W 1996 r. diagnozę „Bąblowica wątroby” postawiono jego najbliższemu krewnemu – rodzonemu bratu. Historia jego choroby była typowa. Najpierw nieznaczne ogólne pogorszenie samopoczucia i nieprzyjemne doznania w okolicy wątroby. Jak to często bywa, nie od razu wykonano badanie, tylko po kilku miesiącach. Rezultaty analiz i USG wykazały obecność cysty bąblowcowej w wątrobie. Wyjście w owym czasie było tylko jedno – zabieg chirurgiczny. Chirurg, który przeprowadzał operację, nawet nie uprzedził o możliwym ponownym pojawieniu się cysty. I po 4 miesiącach, przy kolejnym badaniu, nowa cysta została wykryta tym razem w płucu. Trudno było pogodzić się z tym, że nowa operacja również nie stanowi gwarancji wyleczenia podstępnej i groźnej choroby. Obawy o życie brata skłoniły dyplomowanego specjalisty chorób zakaźnych Jewgienija Lee do poświęcenia całego swego czasu i sił właśnie problemowi walki z bąblowicą.

Brak perspektyw interwencji chirurgicznych był oczywisty i Jewgienij Lee zaczął pracować nad własną metodą leczenia bąblowicy przy pomocy preparatów leczniczych. Rezultatem wytrwałej pracy, mnóstwa eksperymentów i badań był kompleks preparatów do leczenia tej choroby. Pierwszym człowiekiem, który wypróbował działanie nowej nieoperacyjnej metody leczenia bąblowicy, był oczywiście rodzony brat Jewgienija Lee. Od tamtego czasu minęło już ponad 10 lat i nie wystąpiły przypadki nawrotu bąblowicy. Po raz pierwszy w światowej praktyce walki z bąblowcem opracowano pewny i skuteczny niechirurgiczny środek terapii.

Tej nowej metody nie można nazwać po prostu alternatywną metodą leczenia, ponieważ interwencja chirurgiczna jedynie uwalnia chorego od cysty, lecz sama bąblowica pozostaje i po jakimś czasie daje o sobie znać. W ten sposób okazuje się, że alternatywy w rzeczywistości nie ma: metoda Jewgienija Lee – to w istocie unikalny, nowy sposób leczenia bąblowicy.

Zalety nowej farmakologicznej metody są bezsporne:

– brak ciężkich okaleczających operacji chirurgicznych;

– brak efektów ubocznych oddziaływania preparatów;

– leczenie możliwe jest zarówno w wypadku dorosłych, jak i dzieci;

– pacjent leczony jest ambulatoryjnie, u siebie w domu;

– podczas leczenia nie jest konieczny stały nadzór lekarza.

– i rzecz najważniejsza – nową metodą bąblowica zostaje całkowicie, bezpowrotnie i raz na zawsze wyleczona.

W kolejnych lata do Jewgienija Lee zwracały się setki ludzi cierpiących na bąblowicę. Wielu z nich przeszło już kilka kolejnych operacji chirurgicznych i było wycieńczonych do granic. Każdy bez wyjątku, kto zaufał nowej metodzie i przeszedł pełną kurację preparatami Jewgienija CChynczanowicza, został wyleczony. Z wyleczonymi pacjentami od czasu do czasu utrzymywany jest kontakt. Ich obserwacja dowodzi, że nie występują u nich nawroty.

Obecnie lekarz Jewgienij Chynczanowicz Lee pracuje w Kazachstanie w Ałma-Acie jako profesjonalny zarejestrowany uzdrowiciel ludowy. W zorganizowanej przez niego klinice „Judżyna” świadczone są usługi nieoperacyjnego leczenia bąblowicy i alweokokkozy (bąblowicy wielokomorowej) z pełną gwarancją pomyślnego uwolnienia od tej choroby.

Zarażenie bąblowicą i rozwój choroby

Czynnikiem wywołującym bąblowicę jest bąblowiec (Echinococcus granulosus), niewielki płaski tasiemiec o długości 2–5,5 mm. Helmint składa się z główki uzbrojonej w cztery mięsiste przyssawki i dwa rzędy haczyków, z szyjki i trzech do pięciu segmentów ciała. Pierwsze dwa segmenty są bezpłciowe, trzeci jest hermafrodytyczny (zawiera układ płciowy męski i żeński). Ostatni, czwarty dojrzały segment, największy, może zawierać średnio 400–600 jajeczek helminta. Jajeczko bąblowca wielkości 0,035x0,03 mm stanowi szczególną otoczkę ochronną, wewnątrz której znajduje się tak zwana onkosfera wyposażona w sześć haczyków. Następnie, po zarażeniu, z tej onkosfery rozwija się larwa lub innymi słowy – zarodek bąblowca.

Życie tego helminta dzieli się na dwie części – larwalną (zarodkową) i dojrzałą. Stosownie do tego bąblowiec posiada dwóch żywicieli – pośredniego i końcowego. Końcowymi żywicielami są zwierzęta mięsożerne, przede wszystkim różni przedstawiciele psowatych – pies, wilk, szakal, lis, hiena, korsak itd., nieco rzadziej żywicielami końcowymi mogą być inni mięsożercy, na przykład koty, lub wszystkożercy – świnie. W jelicie cienkim żywicieli końcowych lub podstawowych pasożytuje dojrzały płciowo osobnik helminta.

Pośrednimi żywicielami pasożyta mogą być przedstawiciele ponad 60 gatunków ssaków. Należą do nich praktycznie wszystkie zwierzęta hodowlane: owce, krowy, konie, wielbłądy i inni trawożercy, a także wszystkożercy – świnie. Nosicielem może być również dziki zwierz: jeleń, łoś, różne gryzonie. Niestety, pośrednim żywicielem dla bąblowca może być również człowiek.

Zarażenie człowieka bąblowcem najczęściej ma miejsce podczas kontaktu z psami i kotami. Nic dziwnego, bo przecież te zwierzęta są człowiekowi najbliższe. Same psy i koty zarażają się, zjadając mięso (przede wszystkim wątrobę i płuca) zasiedlone przez główki bąblowca. Zarażenie psów możliwe jest również podczas zjadania przez nie trofeów myśliwskich, zarażonych narządów lub martwych ciał dzikich zwierząt.

W jelitach zarażonego psa główki po 2–3 miesiącach przybierają formę tasiemca i stają się dojrzałe płciowo. W organizmie psa takie helminty żyją 10–12 miesięcy. Dojrzale segmenty zawierające jajeczka bąblowca dysponują zdolnością do samodzielnego przemieszczania. Poza organizmem żywiciela mogą przemieszczać się na odległość do 30 cm, rozrzucając dookoła swą zawartość. Psy zakażają otoczenie (mieszkania, podwórka, parki, pastwiska) swoimi fekaliami lub segmenty wydostają się przez odbyt, wywołując swędzenie, przez które pies drapiąc się, w jeszcze większym stopniu rozprzestrzenia segmenty i jajeczka bąblowca nie tylko dookoła siebie, lecz również na sierści. Kontaktując się z takim psem-nosicielem,  zarażeniu może ulec całkiem zdrowy, zadbany pies. Podczas zabiegów higienicznych dokonywanych na psie lub kocie, bawiąc się z nimi, niewystarczająco dbający o czystość człowiek przenosi materiały inwazyjne na ręce, odzież i dalej na przedmioty gospodarstwa domowego, przez które może zarazić się każdy członek rodziny, nawet nie mający bliskiego kontaktu ze zwierzętami.

Trawożerne zwierzęta z kolei zarażają się, jedząc trawę na pastwiskach, na których wypróżniały się chore psy. Kładąc się na trawie, owce przenoszą jajeczka helminta na swoją wełnę. Dlatego człowiek może zarazić się podczas oporządzania zwierząt, ich mycia, strzyżenia lub przy porcjowaniu i obróbce mięsa. Dzieci mogą zarazić się, bawiąc w trawie lub piaskownicy, w której wcześniej przebywał kot. Gospodynie domowe mogą zarazić się na przykład w trakcie przygotowywania posiłków, próbując surowe mięso mielone. Zarażenie często ma miejsce w wyniku niewystarczającej obróbki cieplnej mięsa. Znane są również przypadki zarażenia przez nieprawidłowo produkowane wyroby kaletnicze – jajeczka bąblowca mogą przez długi czas przetrwać na sierści przy nieprawidłowej obróbce skór.

Zarażenie człowieka może nastąpić także podczas spożywania warzyw, jagód i owoców z sadów i ogródków zanieczyszczonych fekaliami psów, w przypadku kiedy produkty te zostały źle umyte.

Różnorodność przypadków zarażeń nosi znamiona epidemiologiczne: porcjowanie tusz zwierzęcych, obróbka mięsa, obróbka skór zwierzęcych, strzyżenie owiec, wyroby kaletnicze, praca pasterza, myślistwo, hodowle psów lub kotów itd.

Tak czy inaczej, wraz z pokarmem jajeczka bąblowca dostają się do układu trawiennego człowieka, w którym pod wpływem soków żołądkowych ich powłoki rozpuszczają się i uwalniają się onkosfery. Przy pomocy swych haczyków rozsuwają komórki śluzówki jelit i przenikają do naczyń krwionośnych i limfatycznych. Układ immunologiczny zdrowego człowieka jest w stanie zabić tysiące onkosfer, lecz niektóre z nich wraz z krwiobiegiem lub limfą mogą zostać rozniesione po całym organizmie i osiąść w każdym narządzie.

Najczęściej zaatakowana zostaje wątroba – pierwsza bariera na drodze roznoszenia onkosfer wraz z krwią. Onkosfery, które ją pokonały, mogą osiąść w płucach, nerkach, pęcherzu moczowym, śledzionie i mózgu. Dość rzadkie, niemniej możliwe przypadki zarażenia bąblowicą dotyczą serca, oczodołów, trzustki, tarczycy, kości długich. W historii medycyny opisany był nawet przypadek bąblowicy piersi.

Statystyka bąblowicy narządów człowieka:

wątroba – w przybliżeniu 47% wszystkich przypadków,

płuca – 12%,

nerki – 10%,

czaszka – 9%,

miednica mniejsza – 4,5%,

śledziona, żeńskie narządy płciowe, kości – 3,5%,

oczy – 2%,

rdzeń kręgowy – 1,5%,

męskie narządy płciowe, pęcherz moczowy – 1%,

serce – mniej niż 1%.

W zaatakowanym narządzie helmint tworzy cystę o skomplikowanej strukturze – pęcherz z kilkoma typami powłok, wewnątrz którego znajduje się płyn z kolejnymi pęcherzami – wnukami, i wieloma cystami potomnymi oraz skoleksami. Rozmiary cysty mogą wynosić od 1–5 cm do 15–20cm średnicy i zawierać kilka litrów płynu. W skład tego płynu wchodzą różne sole, aminokwasy i enzymy. Cysta w organizmie człowieka zazwyczaj rośnie i rozwija się bardzo powoli, od roku do ośmiu i więcej lat. Mechaniczny ucisk takiej cysty prowadzi do zaburzeń funkcji zaatakowanego narządu i procesów zapalnych.

Podczas pęknięcia bąbla w rezultacie urazu, podczas operacji lub punkcji, dochodzi do rozprzestrzenienia się choroby w organizmie człowieka i powstania wielu cyst. Jeśli podczas pierwotnego zarażenia człowiek miał słabą odporność, od razu może rozwinąć się bąblowica mnoga.

Choroba może rozwijać się z towarzyszącymi jej przerostami cysty do sąsiednich narządów i tkanek, czyli bąblowica może mieć postać nie tylko jednego bąbla (bąblowica jednokomorowa). Możliwe jest na przykład wrastanie cysty poprzez drobne pęcherzyki z wątroby do przepony, płuc lub nerek (bąblowica wielokomorowa).

W typowych niepowikłanych przypadkach choroba rozwija się praktycznie bezobjawowo przez długi czas – do 3–5 lat, a nieraz dłużej. W tym czasie cysta powoli rośnie, powiększając się o 1–3cm rocznie i nie wywołuje żadnych objawów u chorego. Po kilku latach, przy znacznym powiększeniu, cysta mechanicznie oddziałuje na zaatakowany narząd, zaburzając jego funkcjonowanie. W tym stadium pojawiają się objawy w postaci nagłych zawrotów głowy, mdłości, osłabienia, tępego bólu i reakcji alergicznych.

Kolejne stadium jest już wyraźniejsze – pojawiają się obiektywne objawy porażenia konkretnych narządów chorego. Najniebezpieczniejsze jest mechaniczne rozerwanie cysty. Może ono być wywołane upadkiem chorego, gwałtownym ruchem, silnym kaszlem lub powstać samoistnie. Takiemu przerwaniu mogą towarzyszyć ataki alergii, bóle wstrząsowe, co może prowadzić do najcięższych konsekwencji.

Tradycyjne leczenie bąblowicy i nowa nieoperacyjna metoda Jewgienija Lee

Klinika „Judżina” proponuje nieoperacyjne, farmakologiczne leczenie bąblowicy. Leczenie prowadzone jest przy pomocy oryginalnych autorskich preparatów opracowanych przez lekarza Jewgienija Chynczanowicza Lee w 1997 roku. Unikalna autorska metoda i preparaty własnego autorstwa pozwalają Jewgienijowi Lee prowadzić leczenie gwarantujące powodzenie. Można z całą pewnością powiedzieć, że po raz pierwszy w historii medycyny światowej wynaleziono sposób pozbawiania tej ciężkiej choroby pasożytniczej bez interwencji chirurgicznej. Metoda Jewgienija Lee została wielokrotnie z powodzeniem potwierdzona w praktyce. Ilość wyleczonych pacjentów wciąż rośnie. Mimo iż ten sposób leczenia jest nowy w historii medycyny, przeszedł on określoną próbę czasu – ponieważ od chwili wyleczenia pierwszych pacjentów upłynęło już ponad 10 lat. Fakt, iż w wypadku tych pacjentów nie doszło do ponownego zachorowania na bąblowicę w ciągu tak długiego okresu mówi sam za siebie. Obecnie pacjenci ci według wszelkich kryteriów są praktycznie zdrowymi ludźmi.

Niestety, w tej chwili większość chorych na bąblowicę, a także konsultujących ich lekarzy, odnosi się do tej nieoperacyjnej metody, jak do każdej nowości, z dużym niedowierzaniem. Dzieje się tak mimo że w historii obserwacji medycznych prowadzonych na chorych na bąblowicę opisane były nawet przypadki samowyleczenia.

Jednak taki sceptycyzm wobec nowej metody w jakimś stopniu wygląda całkiem naturalnie. Przecież w medycynie oficjalnej od dawien dawna uważa się, że leczenie tej choroby możliwe jest tylko drogą operacyjną, czyli przy pomocy chirurgicznego usunięcia cysty bąblowcowej, a nowa metoda Jewgienija Lee przeczy utrwalonej historycznie opinii.

Już Hipokrates proponował unieszkodliwianie cysty pasożytniczej w wątrobie przypalaniem ścianki brzucha rozpalonym żelazem. Lecz naprawdę poważna interwencja chirurgiczna przy bąblowicy została po raz pierwszy przeprowadzona dopiero w 70. latach XIX wieku. Celem operacji było usunięcie cysty wraz z zawartością. Przez kolejne 30–50 lat chirurdzy doskonalili metody operacji i po dziś dzień wykorzystują je praktycznie bez zasadniczych zmian.

W naszych czasach stosuje się przede wszystkim dwie metody:

radykalne usunięcie cysty,

otwarcie cysty i usunięcie zawartego w niej płynu wszystkich cyst potomnych i powłok, a następnie zaszycie powstałej jamy. W rzadkich przypadkach stosuje się resekcję zaatakowanego narządu lub usunięcie narządu wraz z cystą.

Niestety, jak dowodzi praktyka, po operacji usunięcia cyst bąblowca istnieje duże prawdopodobieństwo ponownego zachorowania. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że w najróżniejszych narządach chorego mogły być czynniki bąblowicy już przed operacją. Poza tym nie można wykluczyć obecności i wzrastania niewielkich niezlokalizowanych cyst, których nie wykryto podczas badań przedoperacyjnych. Po trzecie, w trakcie operacji możliwe jest zarażenie narządów i rany operacyjnej materiałami z usuwanej cysty.

Po operacji, która wydaje się pod każdym względem udana, proces choroby rozwija się ponownie, tak samo jak pierwotnie, lecz z zaangażowaniem innych narządów. I również cysta może zostać zauważona dopiero po 6–8 miesiącach, a może nawet po 3–5, a nawet więcej latach. Chory zmuszony jest zgodzić się na ponowną operację. Nierzadko następuje po niej trzecia i czwarta...

Zmniejszyć ilość nawrotów bąblowicy udało się w pewnym stopniu przez zastosowanie chemioterapii preparatami z grupy albendazoli. Eksperci WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) opracowali standardy i zalecenia dotyczące przeciwnawrotowemu leczeniu bąblowicy. Stosownie do tych standardów chemioterapię stosuje się zarówno przed operacją, jak i po niej. Lecz mimo wszystkich starań naukowców lekarzy sytuacja z ponownymi zachorowaniami na bąblowicę pozostaje poważna. Na przykład w rezolucji XII Międzynarodowego Kongresu Chirurgów – Hepatologów WNP, który się odbył w 2005 roku, powiedziano „Obecny stan chirurgii bąblowicy wątroby nie może być uznany za zadowalający, ponieważ po pierwotnie wykonanych operacjach obserwuje się znaczną liczbę rezydualnych i nawrotowych postaci prowadzących do kolejnych operacji. Za podstawowe powody zaistniałej sytuacji należy uznać: wysoki ciężar właściwy błędów w przedoperacyjnej i intraoperacyjnej diagnostyce, nieprzestrzeganie znanych zasad zapobiegania zarażeniu pierwotnemu i wtórnemu podczas interwencji chirurgicznych, brak standardów kompleksowej profilaktyki tej choroby podczas wykonywania pierwszej operacji”.

Z drugiej strony niechirurgiczne leczenie bąblowicy zawsze przykuwało uwagę badaczy. W latach 1950–1970 próbowano leczyć takimi preparatami jak tymol, roztwory trypoflawiny i innymi. Uzyskane obiecujące rezultaty okazały się tymczasowe. Skuteczniejsze leczenie osiągnięto dopiero w ostatnich dziesięcioleciach, stosując mebendazol (vermox) i albendazol, jednak jak się okazało, pozytywne rezultaty osiągnięto tylko w niektórych niepowikłanych przypadkach i tylko w pierwszych etapach rozwoju choroby. Nie donosiło się o żadnych poważnych przekonujących rezultatach bez leczenia operacyjnego. Oprócz tego chemioterapia oparta na tych niezwykle mocnych truciznach powoduje bardzo poważne efekty uboczne.

W odróżnieniu od tych metod, nieoperacyjna metoda opracowana i stosowana przez Jewgienija Lee (Klinika „Judżina”, Auma-Ata, Kazachstan) daje 100% gwarantowany pozytywny rezultat. Efekty uboczne towarzyszące chemioterapii, takie jak wypadanie włosów, nieodwracalne powiększenie wątroby, zmniejszenie odporności, bóle głowy, brak apetytu itp. – są całkiem nieobecne, co pozwala na leczenie nie tylko dorosłych, lecz również dzieci. Również w odróżnieniu od ciężkich okaleczających operacji to leczenie farmakologiczne może być zastosowane w wypadku chorych o słabym zdrowiu i w zaawansowanym wieku. Przy złożonej bąblowicy jednocześnie wydalane są wszystkie cysty z całego organizmu. Niszczone są możliwe niezlokalizowane cysty, nie mówiąc już o larwach bąblowca migrujących w wątrobie, płucach itd.

Leczenie metodą Jewgienija Lee składa się z kilku cykli w zależności od stanu chorego. Ogólny czas trwania leczenia może wynosić od 5–6 do 12–15 miesięcy. Środki lecznicze stosowane są wewnętrznie przy przestrzeganiu określonej zalecanej przez lekarza diety. Pod wpływem preparatów helminty i ich zarodki są niszczone, cysta powoli stopniowo rozpada się, a jej produkty bezboleśnie wydalane są z organizmu naturalnymi drogami. Już po około 2–3 miesiącach od rozpoczęcia leczenia, podczas badań chory może samodzielnie obserwować na zdjęciach pozytywne rezultaty w postaci zmniejszenia cysty. Odnotowuje się przy tym ogólną poprawę stanu zdrowia pacjenta. Leczenie prowadzone jest ambulatoryjnie, w domu, co również w jakimś stopniu korzystnie wpływa na psychofizyczny stan chorego.

Porównując nieoperacyjną metodę leczenia w tej klinice z innymi metodami można poczynić następujące wnioski:

interwencja chirurgiczna jedynie przynosi ulgę w stanie chorego na jakiś czas, w zasadzie nie pozbawiając pacjenta samej choroby;

ryzyko operacji może nawet przewyższyć oczekiwany efekt leczniczy;

chemioterapia (np. albendazolem) zmusza pasożyta do przemieszczenia się do innych narządów, ukrycia w odległych zakątkach organizmu;

efekty uboczne chemioterapii, a szczególnie zmniejszenie odporności, w jakimś stopniu może sprzyjać dalszemu rozwojowi choroby.

Leczenie preparatami Jewgienija Chynczanowicza prowadzone jest stopniowo w trybie oszczędzającym organizm, przez dość długi okres porównywalny do okresu rozwoju choroby. W czasie trwania walki z chorobą zaangażowane zostają wszystkie narządy i poprawia się odporność. Regenerujące składniki preparatów działają gojąco na miejsca porażeń wątroby, płuc, innych narządów, poprawiają ich funkcjonowanie. Wszystkie związane z bąblowicą procesy chorobowe ustają. Choroba zostaje wyleczona całkowicie i w całym organizmie.

Profilaktyka bąblowicy

W uniknięciu zachorowania na bąblowicę może pomóc przede wszystkim przestrzeganie zasad i norm higieny osobistej, zwiększenie świadomości dróg zarażenia, ogólny poziom wiedzy o podstawowych faktach dotyczących tej choroby. Tam gdzie nigdy nie zapomina się o higienie osobistej, gdzie wysoko rozwinięta jest kultura przygotowania i spożywania pokarmu, przestrzegane są zasady obchodzenia się ze zwierzętami domowymi – bąblowica praktycznie jest nieobecna. Szczególnie ważne jest, by od najmłodszych lat uczyć dzieci właściwych nawyków kultury sanitarno-higienicznej.

Nie należy zapominać o endemiczności bąblowicy. Podstawowymi regionami jej rozprzestrzenienia są miejsca z rozwiniętą hodowlą zwierząt, szczególnie owiec. Według danych statystycznych najwięcej przypadków zachorowań wśród ludności i zwierząt przypada na kraje południowe, takie jak Tunis, Algieria, Maroko, Australia, Argentyna, Urugwaj, Turcja, Grecja. Wśród krajów WNP są to: Uzbekistan, Kirgistan, Kazachstan, Mołdawia, kraje okręgu kaukaskiego. W Rosji – Tatarstan, okręg stawropolski i krasnodarski, Kraj Nadmorski [ze stolicą we Władywostoku – przyp.tłum.], Ałtaj. W związku z migracją ludności i wzrostem importu mięsa, zieleniny i świeżych warzyw z południowych republik, wzrosła częstotliwość zachorowań również w północnych regionach Rosji.

Należy ze szczególną ostrożnością podchodzić do zakupów surowego mięsa i produktów warzywnych na bazarach, unikać zakupów na nieoficjalnych rynkach. Kontrola SANEPIDU produktów rolnych trafiających do obrotu handlowego nie zawsze odbywa się we właściwy sposób, a niekiedy po prostu nie ma jej wcale. Oczywiście nie oznacza to, że należy rezygnować ze spożycia świeżych warzyw lub mięsa. W tym przypadku przestrzeganie bardzo prostych wymagać higieny zmniejsza ryzyko zarażenia do minimum.

Zieleninę należy myć, zanurzając w wodzie, a następnie pod strumieniem bieżącej wody i w miarę możliwości sparzać wrzątkiem. Szczególnie dokładnie trzeba myć zieleninę spożywaną na surowo, bez obróbki termicznej.

Przyniesione z rynku mięso należy od razu umyć, ponieważ na jego powierzchni mogą znajdować się nie tylko jajeczka bąblowca i inne inwazyjne materiały, lecz również po prostu kurz z rynku, zabrudzenia, a z nimi czynniki powodujące różne choroby. Do porcjowania mięsa należy używać osobnej deski. Po obróbce surowego mięsa, wszystko co miało z nim kontakt należy starannie wymyć z użyciem mydła. W późniejszym czasie mięso należy poddać odpowiedniej obróbce termicznej. Na przykład kawałki o grubości 15 cm należy gotować co najmniej 3 godziny, smażyć na patelni kawałki o grubości 3–4cm co najmniej 15 minut. Kategorycznie nie zaleca się próbować smaku mięsa przed przygotowaniem.

Uwzględniając, że według statystyk ponad 70% przypadków zarażenia bąblowcem odbywa się w wyniku kontaktów ze zwierzętami domowymi – psami, kotami – kontakt z nimi lepiej ograniczyć, szczególnie w wypadku dzieci. Po zabawie lub zabiegach pielęgnacyjnych – starannie umyć ręce i zmienić odzież. Trzeba również od czasu do czasu przeprowadzać profilaktyczną dehelmintyzację domowych psów i kotów, nie dopuszczać do nich bezdomnych zwierząt i nigdy nie karmić surowym mięsem.

Niemałą rolę w uchronieniu się konkretnego człowieka przed zarażeniem może odegrać jego ogólny poziom zdrowia i rozwoju odporności. Naukowcy i badacze dowiedli szczególnego oddziaływania poziomu pH w żołądku na możliwość zarażenia bąblowcem. Soki trawienne zdrowego człowieka w znacznym stopniu zdolne są do unicestwienia onkosfery, czego nie można powiedzieć o żołądku człowieka z powolnym trawieniem.

Środki zbiorowej profilaktyki bąblowicy sprowadzają się zasadniczo do następującego:

nadzór weterynaryjny w ubojniach, kontrola procesów obróbki mięsa, utylizacji odpadów (spalanie), niedopuszczanie do karmienia psów zaatakowanymi przez bąblowca organami;

odseparowanie psów od terenów zakładów mięsnych i składowisk odpadów;

prowadzenie akcji szerzących edukację higieniczną wśród obywateli, szczególnie wśród hodowców, myśliwych, właścicieli psów i członków ich rodzin;

podjęcie kroków zmierzających do zmniejszenia liczby psów stróżujących i pełniących służebną rolę, ich rejestracja, a także wyłapywanie bezdomnych zwierząt.

W miejscach podatnych na bąblowicę zaleca się regularnie poddawać się badaniom w placówkach dyspanseryzacyjnych w celu odpowiednio wczesnego wykrycia choroby. W pierwszej kolejności dotyczy to pracowników ubojni, gospodarstw rolnych, osób związanych z rozbiorem mięsa i obróbką skór, pasterzy, myśliwych.

 

Telefony do kliniki Jewgenija Lee:

+7 (777) 832 42 42
+7 (701) 821 05 45
+7 (727) 308 54 05
+7 (777) 572 22 59
+7 (705) 180 06 95

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

rozmawiać należy w jęz. rosyjskim

Wdzięczność pacjentów

Nazywam się Walentyna Sewerdina i chcę wyrazić głęboką wdzięczność dla człowieka, którego posłał mi Bóg, człowieka który wbrew wszelkim twierdzeniom tradycyjnej medycyny, że ta straszna choroba – bąblowica może być wyleczona jedynie drogą operacyjną, wydostał z mojego organizmu cystę bąblowca wielkości niemal piłki futbolowej. Jewgieniju Chynczanowiczu, niech Bóg da Panu długie lata życia! Jest Pan potrzebny ludziom cierpiącym na tę chorobę! Jest Pan jeden, a chorych jest tak wielu! Bardzo Panu dziękuję!

Telefon kontaktowy 8 777 789 8562

Nazywam się Bekmurat Kułyszew, wcześniej przeszedłem 3 operacje na wątrobę. Pojawiła się konieczność położenia pod skalpel chirurga już czwarty raz. Byłem zniechęcony i miałem depresję. Najbardziej martwiło mnie to, że wiedziałem ,iż nie jest to ostatnia operacja. Lekarze nie dawali mi żadnej gwarancji, a ja byłem tak zmęczony i tak bardzo chciałem żeby wszystko skończyło się raz na zawsze! Przypadkiem zobaczyłem ogłoszenie, w którym proponowano leczenie bąblowicy bez operacji. Pojawiła się nadzieja, ale jednocześnie wątpliwości, ponieważ chirurdzy twierdzili, że jest to niemożliwe. Wiedziałem, że ludzie z tą chorobą przechodzą nawet 8, 10 operacji. Mój wycieńczony organizm buntował się. Nie mogło być mowy o czwartej operacji. Zaufałem losowi i oto efekt. Z radością i pełnią sił oraz energii piszę, by Wam oznajmić, że nie wszystko, co nowe i niewyjaśnione, jest oszustwem. Wcześniej nikt nie wiedział o tym, że skrzydlate bandury będą latać i przynosić tak ogromną korzyść ludziom! Jewgieniju Chynczanowiczu, bardzo Panu dziękuję! Życzę krzepkiego zdrowia Panu i Pańskim bliskim!

Telefon +7 777 361 5522

Dzień dobry Jewgieniju Chynczanowiczu! Nazywam się Rajhon Nurbekowa. Chcę, korzystając z okazji, podziękować za to, że bez interwencji chirurgicznej wyleczył mnie Pan z bąblowicy wątroby. W 2007 roku wykryto u mnie bąblowicę. Była to ogromnych rozmiarów cysta. Stanęłam przed wyborem: poddać się operacji lub zwrócić się do Pana. Jestem wdzięczna losowi, że dokonałam właściwego wyboru i zwróciłam się do Pana, bo przecież operacja nie jest gwarancją tego, że bąblowica nie pojawi się znów. Po przejściu pełnego cyklu leczenia jestem całkowicie zdrowa! Wielkie dzięki, kłaniam się!

Republika Kazachstanu

Rejon Szardarinski, wieś Uzun-Ata

Telefon +77013844654

Nazywam się Elfreti Kim i wyrażam szczerą wdzięczność Jewgienijowi Chynczanowiczowi za to, że właśnie ten człowiek, a nie kto inny, pomógł raz na zawsze pozbyć się bąblowicy. Rzecz w tym, że w 2008 roku z powodu nieprzyjemnych doznać w okolicy wątroby musiałem przejść badania. Wykryto trzy cysty bąblowcowe. Nie widząc wyjścia z tej sytuacji, musiałem poddać się operacji, która według słów chirurga zakończyła się sukcesem. Wydawało się, że najgorsze mam za sobą, ale niestety nie zdążyłem dojść do siebie po operacji, a bąblowiec zaczął szybko rozwijać się w płucu. Oczywiście, jeśliby nie Jewgienij Chynczanowicz, poszedłbym na drugą operację, i kto wie, czy byłaby ona ostatnią. Nie mogę powiedzieć, że kiedy dowiedziałem się o nowej metodzie nieoperacyjnego leczenia, nie pojawiły się wątpliwości jak u każdego. Wątpiłem, czy ponowna operacja pozbawi mój organizm nieuleczalnej choroby i przekreślało to wszystkie wątpliwości wmawiane mi przez chirurgów w stosunku do metody Jewgienija Chynczanowicza. Wielkie dzięki Jewgieniju Chynczanowiczu. Dziękuję Bogu za to, że nie pozwolił mi nadepnąć kolejny raz na te same grabie i udało mi się uniknąć operacji.

Republika Uzbekistanu, Taszkent

Telefon +9989 317 130 23

Szanowny Jewgieniju Chanczynowiczu! Za pośrednictwem Pańskiej strony chcę wyrazić szczerą wdzięczność za to, że uwolnił mnie Pan od strasznej choroby – bąblowicy płuc. W 1998 roku wykonano mi operację usunięcia bąblowca. Lekarze zapewniali mnie, że uwolnili mnie od tej choroby, ale w rzeczywistości okazało się, że tak nie było. W 2008 roku zrobiłem zdjęcie RTG, które wywołało we mnie zgrozę. W płucach powstały nowe wielokomorowe cysty bąblowcowe z grubymi przegródkami w ilości czterech sztuk! Na moje szczęście los pozwolił mi spotkać Pana, a Pan mnie wyleczył, po czym całkowicie pozbyłem się tej choroby.

Bahrom Kuczkarowicz

Republika Uzbekistanu, Taszkent

Nazywam się Mawluda Mirzarahimowa. Urodziłam się w 1954 roku. Patrzę na listy napisane przez tych, którzy wyleczyli się metodą Jewgienija Chynczanowicza i którzy wcześniej byli kilka razy operowani. Zastanawiam się, czy los okazał się mi bardziej sprzyjać, bo nie skorzystałam z usług chirurgów. Miałam również kilka cyst w wątrobie i mnie również mocno odwodzono od metody nieoperacyjnej. Wszyscy mówili, że to bzdura! Okazuje się, że niekiedy nie tylko można, ale trzeba komuś zaufać. Przeczytawszy wszystkie te listy z wdzięcznością zrozumiałam, jak męczącą chorobą jest bąblowica. Dlatego jeszcze bardziej wdzięczna jestem losowi, Panu i pracownikom ośrodka medycznego za to, że przekonaliście mnie, abym niepoddawała się operacji i w ten sposób zapobiegliście mojemu inwalidztwu. Życzę Panu i Pańskiej rodzinie krzepkiego zdrowia. Dziękuję.

Nazywam się Aminidin Aliszew i piszę z wdzięcznością do Jewgienija Nikołajewicza za to, że pomógł mojemu synowi pozbyć się nieuleczalnej choroby, jaką jest bąblowica. W 2008 roku w rezultacie badań wykryto bąblowicę w płucach i wątrobie (wielokomorowy twór płynny). Był to dla nas silny cios, ponieważ wnioskując ze słów wcześniej niepomyślnie zoperowanych chorych oraz samych lekarzy, operacja była jedyną, ale w owym czasie niedającą gwarancji metodą walki z tą chorobą. Ujrzawszy ogłoszenie, w którym proponowane było nieoperacyjne leczenie bąblowicy, postanowiłem zwrócić się o pomoc. Niejednokrotnie dzwoniłem z natrętnymi pytaniami i wątpliwościami do pracowników ośrodka medycznego, aż w końcu postanowiłem skorzystać z usług Jewgienija Chynczanowicza.

Szanowny Jewgieniju Chynczanowiczu! Nazywam się Orazkul Kasymowa z Kazachstanu, z obwodu Kyzyl-Ordinskiego. Chcę wyrazić wdzięczność za moje wyleczenie. W 2009 roku w rezultacie badań lekarskich wykryto u mnie bąblowicę. Kiedy dowiedziałam się o stronie internetowej i o ośrodku medycznym od razu postanowiłam się skontaktować. Potem po pełnej konsultacji zdecydowałam się przejść cykl leczenia. Zakończywszy leczenie, mogę śmiało zapomnieć o tej chorobie. Życzę Panu i Pańskiej rodzinie zdrowia! Jeszcze raz dziękuję!

Komentarze  

+2 # Zośka 2011-01-25 12:48
serdecznie witam, nie wiem czy dokladnie czytalam ale na czym konkretnie polega ta metoda Jewgienija Chynczanowicza Lee??
Odpowiedz
+3 # ktosik 2011-03-16 09:39
On widać nie zdradza tej informacji. Artykuł zawiera tylko zapewnienia, że jest skuteczna
Odpowiedz
+6 # rafi 2011-04-28 09:07
Dzwoniłem tam. Kalkulują kurację w zależności od lokalizacji guza/guzów bąblowcowych i ich ilości. W zależności od tego całość kosztuje od 5000 do 10 000 dolarów. Tyle kilka cykli (wszystkie potrzebne do pełnego wyleczenia). Jeden cykl leczenia trwa 30 dni. Widać na innych badaniach systematyczne zmniejszanie się guzów. Na przykładzie cysty w wątrobie wielkości 5 cm dowiedziałem się, że już po miesiącu (po pierwszym cyklu) zmniejsza się o 1/3 do połowy. Mówią, że dają 100% gwarancję wyleczenia. W najcięższych przypadkach kuracja trwa nawet 1,5 roku. Zwykle mają zaawansowane przypadki z cystami stwierdzalnymi na RTG lub USG. Nie zdradzają metody, mówią, że można do nich tylko przyjechać. Młodzi lekarze z tej kliniki mówią po angielsku.
Odpowiedz
+6 # alicja9 2011-12-06 18:58
bez sensu,niczego się nie dowiedziałam mimo że przebrnęłam przez cały artykuł,taki lekarz który chce tylko pieniędzy zamiast wyjawić tą metodę,napisać książkę czy coś aby pomogła ludziom na całym świecie, taki lekarz nieiele warty
Odpowiedz
+3 # DT12 2013-01-05 23:20
Bardzo mądra odp, zgadzam się w 100%.
Odpowiedz
-1 # Stanek1944 2013-05-26 20:39
Ja sobie leczę cysty na nerce GŁODÓWKĄ dwutygodniową.N ie wiem czy to jest bąblownica ale moje leczenie jest skuteczne. Kilka lat temu spotkałem dyrektora banku , który skutecznie leczył głodówką raka pęcherza Należy pić 2-3 ltr napojów na dobę.
Odpowiedz
# aldi 2015-01-13 21:01
Witam, czytam wszystko co mogę o tematyce bablowica. Bliska osoba choruje na bablowice,nie dowiedzialam się za wiele z artykułu.Chętni e kupie leki czy
Zioła bo operacja nie wchodzi w grę. Narazie zentel,jeśli ma ktoś więcej informacji proszę o kontakt.Aldi73@bp.pl pozdrawiam
Odpowiedz
# aldi 2015-01-13 21:02
Jaki to lek?chętnie kupie
Odpowiedz
# Rita 1944 2015-03-07 11:45
Zaczęłam podejrzewać u siebie bąblowicę. Mam 70 lat i pewnie zalecono by mi leczenie zachowawcze. Zresztą od 3 lat leczę się metodą dr Clark z doskonałym skutkiem. Wyleczyłam nawet pieska z gronkowca złocistego na nerkach Czy przypadkiem leczenie tego lekarza odbywa się z zastosowaniem generatora częstotliwości Dr.Clark. Trzeba tylko znać właściwą diagnozę i poznać odpowiednie częstotliwości dla danego pasożyta. Podjęłam również głodówkę.
Odpowiedz
# t.m.kie 2015-03-30 17:55
Witam
Czy ktoś z Was był, rozmawiał na temat kuracji, zabiegów w Klinice? Macie jakieś dokładniejsze informacje na temat leczenie oraz jego skuteczności potwierdzonych od jakiegokolwiek pacjenta z Polski? Bliska mi osoba choruje na bablownice. Bardzo uprzejmie proszę o więcej informacji na maila tomek691@op.pl
By może jest jeszcze tutaj jakaś osoba zainteresowana wyjazdem do klinki?
Odpowiedz
# zdziwiona 2015-05-02 16:20
Jak dotąd nie spotkałam w opisach leczenia przy pomocy biorezonansu, co mnie dziwi, bo jest to i zdrowsze i tańsze w porównaniu z lekami, o cięciu nie wspominając...
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież